wtorek, 23 lutego 2021

💜 Garść ulubieńców 💜

Hej! 😊
Chyba ze sto lat nie pojawił się tutaj post tego typu... Od tygodni zbierałam się, żeby zawziąć się w sobie, zgarnąć same perełki, które wywarły na mnie największe wrażenie w ostatnich miesiącach i co nieco o nich napisać. Jak widać, udało się! Mam nadzieję, że znajdziecie poniżej coś dla siebie, jeśli oczywiście jeszcze nie znacie tych produktów 😃.

Mokosh odżywczo - nawilżający żel do mycia twarzy Figa 
Dawno nie miałam tak doskonałego żelu do mycia twarzy. Okazał się super delikatny, praktycznie się nie pieni, kompletnie nie wysusza i wydaje mi się, że śmiało mogę stwierdzić, że nie narusza naturalnej bariery skóry. Jeśli macie dość żeli, które pozostawiają waszą buzię nieprzyjemnie ściągniętą czy napiętą, to serdecznie polecam figę od Mokosha!

Sape Make Me Saute light  
Kolejny super produkt do oczyszczania, tym razem na wieczór. Doskonale rozpuszcza makijaż (oczy zawsze zmywam osobno płynem dwufazowym), łatwo się zmywa, można nim wykonać przyjemny masażyk i nie drażni nosa! Dla mnie pachnie jak sianko, co absolutnie mi nie przeszkadza 😃. Demakijaż z tym balsamem to sama przyjemność.

Image Purifying Probiotic Mask 
Bardzo drogi, ale skuteczny jak cholera oraz przede wszystkim wydajny produkt. Oczywiście kupiłam u mojej pani kosmetolog chyba z rok temu i nadal wydłubuję resztki. Wystarczy naprawdę niewiele, aby pokryć całą twarz, nie należy przesadzać, cienka warstwa jest jak najbardziej pożądana. Żadna inna maska tak genialnie nie koi i nie uspakaja mojej skóry, do tego można ją aplikować kilka razy w tygodniu i nie zasycha - cały czas jest kremowa podczas noszenia! Istny rarytas dla posiadaczek skóry problematycznej, zapewniam, że wasze wypryski i przebarwienia po jej użyciu zbledną 🥰.

Resibo Have Some Tan! naturalny tonik samoopalający
W życiu bym nie pomyślała, że polubię jakiś produkt brązujący, a jednak Resibo się udało. Generalnie ja jestem z tych osób, co nie uważają opalenizny za zdrową czy super sexy, cały rok jestem blada jak ściana i super mi z tym dobrze. Aczkolwiek ten tonik nadaje skórze przyjemnego odcienia, który absolutnie nie wygląda sztucznie oraz nie zdarzyło mi się, żebym obudziła się z jakimiś paskudnymi smugami. Do tego, co dla mnie najważniejsze, lekka opalenizna maskuje moje przebarwienia, więc automatycznie po jego użyciu skóra staje się bardziej jednolita. Nie używam go codziennie, jak sobie przypomnę to maksymalnie 3 noce z rzędu, po tym czasie muszę sobie zrobić przerwę, żeby nie przesadzić. Tonik jest absurdalnie wydajny w moim przypadku, uważam, że warto w niego zainwestować bez dwóch zdań. Kocham i naprawdę jestem pod wrażeniem!


Senkara mus banana 
Poznałam tę firmę dzięki Naturalnemu Pudełku, a jakiś czas temu postanowiłam kupić sobie parę produktów od nich i jestem kompletnie zakochana. Mus bananowy to jakiś kosmos - nieziemsko nawilża skórę, pozostawia troszkę tłustą warstwę, ale do przeżycia (nic się nie lepi!), rano nie ma po niej śladu, a ciało jest jak aksamit. Wbrew pozorom masełko jest dość lekkie w konsystencji. Do tego ten zapach... Długo myślałam, jak go opisać, ale chyba najlepiej pasuje do niego woń świeżych, nieco mlecznych lodów bananowych. Bajka.

Senkara mydło kokos 
Tutaj kolejna gwiazda, czyli mydełko kokosowe, którym myję buzię wieczorem, po użyciu balsamu z Sape. Genialnie doczyszcza, nie zauważyłam, żeby podrażniało czy nadmiernie wysuszało skórę. Do tego tworzy niesamowicie kremową piankę no i obłędnie pachnie kokosem 🤤.

Mydlarnia Cztery Szpaki mydło w płynie Korzenna Kola
Wiecie co, nie sądziłam, że kiedykolwiek w moje łapki wpadnie żel o zapachu koli i to naturalny 😂. Jest boski! Szpaki zrobili taką robotę, że szczęka mi opada. Jest cudowny, myje delikatnie, ale skutecznie, butla jest ogromna (szklana!) no i ten zapachhhhh... ja przepadłam i jeśli mają go jeszcze na stronie (to był jakiś drop na święta chyba) to bierzcie w ciemno. Mają jeszcze półkule do kąpieli! Oczywiście je też mam hahaha i są tak samo boskie jak żel 😆 ❤️.


Affect Mineral Loose Powder Soft Touch (C-0004) 
Ten puder tak wygładza skórę, że aż słów mi brak na opisanie tego efektu. Nie chcę porównywać go do jakiegoś photoshopa, bo bardzo sztucznie mi się to kojarzy, ale uwierzcie, że naprawdę dawno nie miałam pudru, który sprawia, że buzia jest tak szalenie aksamitna i po prostu żyje, ma naturalny blask (ale wbrew pozorom jest ładnie zmatowiona), a wszystkie kosmetyki aplikowane na niego idealnie wtapiają się i prezentują się po prostu perfekcyjnie. Zero suchości czy nieestetycznego tłustego błysku. Ja jestem oczarowana 🥰.

Eveline Magic Perfection Concealer  
Nie stosuję go pod oczy, bo moim zdaniem jest zbyt gęsty, ciężki i podejrzewam, że ważyłby mi się paskudnie na tym rejonie. Aczkolwiek super sprawdza mi się na całą twarz. Może nie kryje w 100%, ale jest na tyle skuteczny, że w zupełności mi odpowiada. Wiadomo, że finalnie po przypudrowaniu przebijają mi troszkę jakieś większe przebarwienia, ale cóż, przyzwyczaiłam się, poza tym nie dążę do aż takiego ideału.

Nabla Close - Up Futuristic Foundation (L20 light)  
Wiecie co, na początku jakoś nie przypadł mi do gustu i chwilę leżał nietykany na półce. Parę ładnych tygodni temu do niego wróciłam i od tamtej pory sięgam po niego dosłownie za każdym razem jak się maluję, bo wiem, że mogę na niego liczyć. Dobrze wyrównuje koloryt, jest dość lekki, nietłusty, trwały i posiadam przepiękny jasno żółty odcień, który bajecznie się wtapia, nie odcina oraz nie oksyduje. Do tego nie wygląda sucho.

Wibo Healthy Glow Booster Illuminating Mist
Spodziewałam się okropnego szajsu, ale jakże się myliłam! Mgiełka podoba mi się znacznie bardziej niż niegdyś kultowa podobizna od Eveline, pozostawia na skórze znacznie mniej metalicznego błysku. Jest subtelniejsza, ale moim zdaniem finalnie skóra prezentuje się o wiele lepiej i ma piękniejszy glow. Można z nią przesadzić hehe, więc uważajcie. Ale za takie pieniądze jest warta wypróbowania! Ach i pięknie pachnie, takim typowym kremem, może bardziej luksusowym, ale naprawdę super przyjemnie i świeżo.


Benefit Preciseley, My Brow Pencil (3) 
Benefit 24-HR Brow Setter 
Teraz już w końcu rozumiem cały ten szum wokół produktów do brwi tej marki 😀. Kredka jest super cienka, nie łamie się (!), włoski też wyrywa sporadycznie, po wyczesaniu prezentuje się naturalnie i lekko. Natomiast żel to istny klej, chyba nie miałam jeszcze tak trwałego produktu! Jestem zakochana i z przyjemnością w przyszłości do nich powrócę.

Revlon VolumAzing Mascara (903 blackened brown) 
Wiecie, że dopiero po dłuższym czasie od stosowania tego tuszu skapnęłam się, że jest on brązowo czarny?! XD Nie wiem jak do tego doszło, ale widocznie byłam tak zauroczona efektem jaki daje, że kompletnie mi to umknęło. Maskara przede wszystkim pogrubiała moje rzęsy, na czym zawsze najbardziej mi zależy. Nie sklejała ich, nie mazała się, nie kruszyła jakoś dramatycznie, więc praktycznie wcale. Wyglądała bajecznie naturalnie, pewnie dzięki temu odcieniowi, ale już sam jej formuła to dla mnie zwycięstwo totalne. Rzęsy doskonale rozczesane, bez grudek, od samego początku do końca żywota tuszu.

Inglot Let's Sparkle! Eyeshadow Palette  
Nieźle napaliłam się na tę paletkę jak ją ujrzałam. Troszkę zwlekałam, potem jej nie było, a w końcu kupiłam ją z rabatem 😊. Jest doskonała. Do codziennych makijaży, takich na szybko, bezbłędna. Najczęśćiej jak widać po prostu nakładam na powiekę palcem cień błyszczący i blenduje matowym beżykiem. Przepięknie się to prezentuje, a jak mało wysyłku wymaga. Szok.

Fenty Beauty Snap Shadows (1 true neutrals)
Strasznie psioczyłam na tę paletkę jak ją kupiłam (mam jeszcze taką koralową, nie pamiętam numerku), więc swoje wyleżała. Jak widać na załączonym obrazku nieźle ją zaczęłam ostatnio męczyć xD. Tutaj mamy tę samą sytuację, co w przypadku Inglota - jeden cień na całą powiekę, beż i jestem gotowa. Nikt mi nie powie, że brązy i beże są nudne.


Tak prezentuje się moje zestawienie najlepszych z najlepszych. Jednak kończąc pisać, dotarło do mnie, że zapomniałam umieścić tu przefajnego bronzera i rozświetlacza, ale o nich w takim razie innym razem! Dajcie znać, czy znacie któryś z wymienionych kosmetyków 🤩.

Miłego,
Yuki ❤️

2 komentarze: