poniedziałek, 11 lutego 2019

Denko, styczeń 2019

Hej :)
Tym razem postanowiłam się spiąć i opublikować zeszłomiesięczne denka nieco szybciej. Cały czas mam w planach ulubieńców ostatnich tygodni (choć teraz już chyba miesięcy 😂)... Mam nadzieję, że następny post będzie właśnie o nich, bo chciałabym się z wami podzielić prawdziwymi perełkami! Natomiast teraz przejdźmy do denek. Od jakiegoś czasu mam idealne tło do zdjęć, z racji tego, że moja przyjaciółka zakupiła nowe biurko, które po prostu spełnia się w tej funkcji po prostu genialnie. Chyba widać poprawę jakości, aż sama jestem w szoku 😂.



Kostka Mydła mydło w paście do twarzy   
Idealny produkt dla posiadaczek skór problematycznych, które potrzebują głębszego oczyszczenia. Polecam pozostawić kosmetyk na parę minut na skórze, żeby lepiej zadziałał, bo zwykłe, szybkie umycie nim twarzy niewiele zdziała.

Aloesove płyn micelarny  
Świetny! Nie szczypał w oczy, doskonale doczyszczał resztki makijażu, idealny do odświeżenia skóry w ciągu dnia.

Bebe Intensiv Pflege Trockene Hout  
Po raz kolejny pytam - czemu nie ma większego asortymentu Bebe u nas w Polsce?! To już mój drugi krem od nich i naprawdę byłam z niego zadowolona. Mimo, że to niby taki podstawowy nawilżacz do codziennej pielęgnacji, ale z ogromną przyjemnością po niego sięgałam. 

Swanicoco 100% Natural Peeling Herb Pack  
Dość abrazyjny produkt moim zdaniem. Nie polecam zbyt mocnego pocierania nim skóry, można dorobić się podrażnień. Po raz kolejny udowodniło mi to, że wolę peelingi enzymatyczne.

GlamGlow Glowsetter Makeup Setting Spray   
Kolejny produkt z kategorii "niby zwyklak", ale jakoś po prostu uwielbiałam nim spryskiwać twarz po nałożeniu makijażu. Kosmetyk szybko się wchłaniał, absolutnie nie naruszał mi mejakpu, atomizer działał bajecznie i rozpylał odpowiednią ilość płynu. Czego chcieć więcej.

Make Me BIO krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą SPF25  
Właściwie nie za wiele mogę o nim napisać. Ot, taki przykładowy, lekki kremik na dzień, dobry pod makijaż. Ale poza tym nie robił nic szczególnego. 

Origins Original Skin Retexturizing Mask with Rose Clay   
Świetna maska wysuszająca niedoskonałości, jednak skłaniałabym się ku zakupowi zwykłej czystej glinki do samodzielnego rozrobienia 😉. 

Long 4 Lashes serum do rzęs  
Niezmiennie, najlepsze jakie testowałam, gorąco polecam.

Yves Rocher Nourishing Lip Balm Coconut
Niestety bardzo kiepski, znikał z warg w zastraszającym tempie. Jedynym plusem okazał się całkiem przyjemny budyniowo - kokosowy zapach.



Batiste Dry Shampoo Naughty   
Chyba jeden z lepszych, jakie wypuścili. Posiadał dość ciężki, taki z pazurem zapach, który jednak szalenie mi się podobał i czułam go dosłownie cały czas wokół siebie. Do tego nadawał super objętość.

Garnier Fructis regenerująca maska Papaya Hair Food   
Maska naprawdę godna uwagi! Nie dość, że bajecznie owocowo oraz długotrwale pachnie, to jeszcze cudownie dba o włosy. Nie obciąża, ujarzmia, wygładza... no rewelacja. Na pewno w przyszłości kupię pozostałe warianty, ale na razie mam parę innych w zapasie.

Yves Rocher Almond Orange Blossom Relaxing Bath & Shower Gel   
Zapach po prostu petarda 😍. Gorzka pomarańcza z intrygującym twistem, ciężkim do opisania, no ale to pewnie ten nieoczywisty migdał. 

Bebe Pfirsich & Joghurt Smoothie Cremedusche   
Super przyjemny, kremowy żel o niebiańskim zapachu mlecznej brzoskwinki. 

Frudia Passion Fruit Hand Cream 
W składzie niestety jest parafina, ale właściwie nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie. Krem przede wszystkim powalił mnie na kolana swoim doskonałym zapachem, dosłownie wszyscy wokół pytali się mnie czego użyłam 😀. Poza tym szybciutko się wchłaniał i nie tłuścił, dlatego używałam go namiętnie w pracy. Mam chęć na parę innych wariantów zapachowych 😀.



Golden Rose Total Cover 2in1 Foundation & Concealer (01 porcelain)  
Zdecydowanie jeden z lepszych podkładów, jakie miałam okazję testować. Mega trwały, mimo naprawdę przyzwoitego krycia (choć zdziwiło mnie, że nie jest ono aż tak spektakularne jak niektórzy opisywali) prezentował się na mojej cerze super naturalnie, co bardzo mi odpowiadało. Pięknie wyrównywał koloryt, optycznie wygładzał, nie tworzył ciacha (z czym często mam problem w okolicach brody), po prostu buzia wyglądała jak z fotoshopa. Poleciłam go niedawno znajomej, która po przetestowaniu również stała się jego wielką fanką.

Becca First Light Priming Filter Instant Complexion Refresh   
Jakoś wolałam wersję złotą, rozświetlającą. Ta fioletowa po prostu dawała skórze minimalny dodatkowy zastrzyk nawilżenia, ale nie było to też coś, co totalnie zmieniało wygląd mojego makijażu. Po długich przemyśleniach, to dla mnie ta baza nie jest nic warta, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać 😐...

Lovely Sweet Kissing Powder HD Loose Powder  
Kolejny puder z serii tych mdląco słodko pachnących 😆. Ja wiem, że może to być dla wielu z was plus i pewnie większość uwielbia ten dodatek, ale na przykład gdy malowałam się koło 5 rano do pracy, to ta dusząca słodkość nieco mnie przerastała. Tylko z racji tego, że o takiej porze zawsze wszelakie mocne zapachy mnie mocno drażnią. Jednak kosmetyk sam w sobie działa bardzo dobrze, wszystko utrwala świetnie, matuje na parę solidnych godzin.

Lovely Cooking Time Loose Powder Baking & Setting Powder  
Tego przyjemniaczka polubiłam mocno! Może zabrzmi to dziwnie, ale dla mojego nosa pachniał jak takie surowe kruche ciasto 🤣. Nie było to oczywiście nic nieprzyjemnego, ale jednak przeżyłam lekkie zaskoczenie przy pierwszym użyciu. Puder posiada lekko żółte zabarwienie, wydaje mi się, że jeszcze lepiej niż wyżej opisany HD gruntuje wcześniej nałożone kosmetyki mokre. Niestety z tymi pudrami mam taki problem, że kończą mi się błyskawicznie... choć chyba to moja wina, bo ja nigdy sobie tego typu produktu nie szczędzę 😆. 

Technic Face Powder   
Tutaj mamy przykład produktu z kategorii "meh meh". Nie mam pojęcia czy po prostu odzwyczaiłam się od pudrów w kamieniu, ale ten wyjątkowo opornie nabierał się na pędzle, a próbowałam wieloma. Też jakoś wyjątkowo dobrze nie matował. Generalnie, gdy już dobiłam denka, zaczął mi się kruszyć i chyba z 1/3 poleciała na podłogę, ale nawet nie było mi szkoda.

It’s Skin Babyface Silky BB   
Zaskakująco dobrze kryjący i matujący krem BB, o satynowym wykończeniu. Rozprowadzał się świetnie, ładnie wtapiał. Rzadko czułam potrzebę sięgnięcia po korektor, bo właściwie skóra była już odpowiednio ujednolicona, a to naprawdę wielki wyczyn przy mojej cerze. Jednak miewał tendencję do perfidnego zbierania się w liniach uśmiechu, kiedy niechcący nałożyłam go za dużo, ale to już raczej mój błąd. Ogólnie śmiało mogę rzec, że zaliczam go do jednych z lepszych podkładów czy kremów BB, jakie miałam okazję używać.

Tarte Lights, Camera, Lashes! 4in1 mascara  
Cieszę się, że udało mi się kupić miniaturkę tego osławionego za naszymi granicami tuszu. Dawno nie miałam do czynienia z tak perfekcyjnie rozdzielającą rzęsy szczoteczką! Ładnie wydłużał, nieco delikatniej pogrubiał, nie odbijał się na powiekach w ciągu dnia, ale zdarzało mu się leciutko posypać.  

Holika Holika jewel light waterproof eyeliner (01)  
Sprzątałam ostatnio w moim kufrze i znalazłam tę oto kredkę. Niestety okazało się, że jest już na tyle wyschnięta, że nie dam rady już jej używać, więc od razu powędrowała do denka. Jednakowoż muszę powiedzieć, że akurat te kredki Holiki są naprawdę genialne, bardzo trwałe i napigmentowane, kremowe i łatwe do rozcierania. Jednak równie dobrze mogłabym ją zamienić automatyczną opcją od Essence.

Golden Rose Brow Color Tinted Eyebrow Mascara (01)  
Kolejna maskara do brwi z GR, która sprawdziła się po prostu fenomenalnie. Znakomicie rozczesywała włoski, nadawał im objętości. Może nie utrwalała "na beton", ale to nawet lepiej, bo nie lubię efektu sztucznych, wyrysowanych brwi. Zdecydowanie to coś dla fanek typowych "feathery brows".

KIKO Long Lasting Stick Eyeshadow (07)  
Moja chyba druga sztuka tego koloru, czyli przepięknego jasnego złota. Generalnie mocno polecam te sztyfty, genialnie podbijają cienie suche i są turbo trwałe. 

Colourpop No Filter Concealer (Fair) 
Fajny produkt, ale może nie najlepszy - w sensie, że nie zabijałabym się o niego. Krył naprawdę super, świetny zarówno pod oczy jak i na całą twarz, nie wysuszał. Aczkolwiek mamy stacjonarnie pełno równie zacnych zamienników.



Badesalz mit fruchting-frohlichem duft   

Fizzy Prosecco Party Feierabend Badeschaum white grape / peach  

Rituals Miracle Wipes Organic Aloe Vera & Lotus Flower   
Pięknie pachniały, ale niestety okazały się zaskakująco małe i dość suche.

Johnson’s Face Care Makeup Be Gone Refreshing Wipes   
Pisałam już o nich sto razy - generalnie dla mnie wersja fioletowa jest lepsza, chusteczki są jeszcze bardziej nasączone.

Bomb Cosmetics Twinke Star, All I want for xmas is Unicorn

 

Rituals The Wonder Mask purifying face mask charcoal & black mud - nie spodziewałabym się, że będę używać maski do twarzy z Rituals; w sumie działanie po prostu mogłabym porównać do czystych glinek

Bielenda Cloud Mask Mango Balango energetyzująca, Merry Berry detoksykująca - może te maski nie są jakieś genialne w działaniu, ale i tak uwielbiam po nie sięgać, po po prostu dają mi fun, do tego pachną bosko

Pureskin Metal Brightening Pearl & White Flower Peel Off - ta mi totalnie nic nie urwała...

Botanical Choice Purifying Dead Sea Mud Mask Papaya - głęboko penetrująca, oczyszczająca

Ziaja maska nawilżająca z glinką zieloną - zapomniałam już jakie te maseczki są świetne; ta nie wyschła na skorupę, łatwo ją zmyć, ujednoliciła skórę, nieco rozjaśniła, baaardzo przyjemna

AA Bubble Mask olej arganowy + kolagen, 24K złoto + aktywny węgiel - całkiem przyjemne maseczki, aczkolwiek jakiegoś spektakularnego działania nie zaobserwowałam 

Soraya #foodie jagoda odżywcza maseczka - genialnie pachnąca, idealna przed wyjściem, kiedy chcemy żeby nasza skóra w makijażu wyglądała milion razy lepiej



Sally’s Box Loverecipe Peach Mask - przyjemnie pachnące maseczki, bardzo lubię po nie sięgać ^^ 

MasqueBar Pretty Animalz Penguin Purifying sweet mask - taka sympatyczna, nic wielkiego

OOZOO Bear Water-Bang Hydrating Mask - po raz wtóry wspomnę tylko, że uwielbiam te maski, moim zdaniem warto się skusić choć na jedną 

Prreti Cleanse Juice One Pack Bright Shine Kale - pozytywne zaskoczenie, buzia po tej maseczce była ukojona i ujednolicona 
 
PureSkin Light On Pearl Mask - mocno odżywcza i nawilżająca  

TonyMoly Pudding Pudding Jelly Mask Sheet Cacao - taka sobie niestety, chyba za dużo po niej oczekiwałam 

 

Benton Goodbye Redness Centella Mask Pack - najlepsze! 

Isana Relax maseczka do twarzy z wodą różaną - niestety zbyt mało esencji, za gruby materiał płachty, działanie znikome... 

PureSkin Multi Peptide Enriched Mask - uwielbiam te maski, są super odżywcze

A’pieu Icing Sweet Bar Sheet Mask Melon - opakowanie urocze (zawsze, gdy na nie patrzę, to odpływam myślami w gorące, letnie dni), maska odświeża, pachnie cudownie owockami

Wszystko! Dajcie znać, co zwróciło waszą uwagę :).

Miłego,
Yuki

17 komentarzy:

  1. Fajne zużycia. Sporo maseczek. Mam w zapasach te chmurki z Bielendy, ciekawa jestem jak się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! Aż sama się zdziwiłam ile masek poszło w tamtym miesiącu :O. Chmurki są super, naprawdę przyjemnie mi się ich używa, choć może super genialne nie są ^^.

      Usuń
  2. Znam tylko szampony z Batiste, ale nie tę konkretną wersję. Ciekawi mnie ten podkład z Golden Rose ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład wymiata, gorąco polecam. Kosztuje bodajże 40zł, także sądzę, że to niezbyt wygórowana cena za tak świetną jakość.

      Usuń
  3. Miałam płyn micelarny Aloesove, jednak nie byłam z niego zadowolona. Z Twojego denka znam jeszcze maskę z Garniera i bardzo ją lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle niedawno skapnęłam się, że Aloesove to marka Sylveco i nieźle się zdziwiłam ^^.

      Usuń
  4. Ogromne denko! Uwielbiam Rituals i Origins :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne denko. Sporo ci tegonzeszło. Ja nie mam cierpliwości do zbierania pustych opakowań, jedynie kolorówki.
    Mam ochotę na Glow Setter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu mam swój "koszyczek", który stoi w neutralnym miejscu i wrzucam :).

      Usuń
  6. Ostatnio i u mnie było sporo zdenkowanych produktów - ale do Ciebie to mi brakuje!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tych kosmetyków znam tylko tę pomadkę z yves rocher. Moja niestety złamała mi się w lato - niepotrzebnie brałam ją na wycieczkę. W każdym razie bardzo ją polubiłam i wkrótce kupię kolejną :) Na zimę zakładam, że byłaby słaba, ale na lato jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety te pomadki w ogóle nie przypasowały (mam jeszcze malinową) :(.

      Usuń
  8. Płyn od Aloesove jak na razie czeka u mnie w kolejce do wypróbowania, krem pod oczy z marakują miałam i polubiłam, ale kolejnego opakowania nie kupiłam :P long4lashes jest chyba najlepszym serum do rzęs z tej średniej półki cenowej :D Puder Lovely HD jest moim totalnym ulubieńcem i gdy jest promka to robię sobie jego zapasy :D. Reszty niestety nie znam, szczególnie maseczek w płacie, bo za nimi nie przepadam. :P

    OdpowiedzUsuń