niedziela, 20 sierpnia 2017

Ulubieńcy - nie tylko kosmetyczni! ♥

Hej!
Uprzedzam, że w chwili obecnej jestem mocno podekscytowana, więc ten post może być nieco chaotyczny, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie :D. Źródłem owego podniecenia jest "Gra o Tron", a konkretniej odcinek 6 sezonu 7, który właśnie obejrzałam i O RANY co się tam działo!! Oczywiście nie chcę rozsiewać spojlerów, dopiszę jeszcze tylko, że ten zajebisty serial jako pierwszy otwiera listę moich ulubieńców ostatnich tygodni. Jeśli jeszcze nie jesteście fanami, to zacznijcie oglądać, a prawie pewne jest to, że od razu nimi zostaniecie :D. 
Nie mogę nie wspomnieć też o przeprowadzce i nowym mieszkaniu, które okazało się o niebo lepsze od poprzedniego. Jestem po prostu zachwycona, szczególnie, że moim współlokatorem jest droga mi przyjaciółka (wiem, że to czytasz dziubasku) :D. Jakby tego było mało, mam teraz wannę, za którą tak tęskniłam i w końcu mogę korzystać z moich zachomikowanych kul oraz pachnących płynów do kąpieli. Żyć nie umierać! ♥
Poniżej reszta faworytów, tym razem już sami przedstawiciele kosmetyczni :).


Peripera Peri's Ink Drop BB (Pure Ivory)
Jest to podkład na bazie wodnej, więc jest leciutki oraz bardzo płynny, dlatego też ukochałam go sobie w letnie upały. Przed użyciem należy go wstrząsnąć, generalnie między innymi przez to kojarzy mi się z MAC Face & Body. Genialnie stapia się ze skórą, wygląda nadzwyczaj naturalnie, pięknie rozprowadzają się na nim inne pudrowe produkty. Śmiało mogę stwierdzić, że posiada średnie krycie, cudnie wyrównuje koloryt, nie daje efektu płaskiego matu. Wymarzony podkład na lato!

L'oreal True Match Highlighter (Icy Glow)
Jeśli jesteście bladolice, to powinniście pokochać ten rozświetlacz tak samo mocno jak ja! :) Daje przepiękny efekt mroźnej tafli, która jednak nie odcina się chamsko od reszty twarzy, a bezbłędnie wtapia w skórę. Nie jest to najmocniejszy efekt, ale też nie najdelikatniejszy, coś pomiędzy. Jak widać na zdjęciu już prawie sięgnęłam dna :).

 

Lovely Matte Face Bronzer (Medium)
Kto by pomyślał, że w ulubieńcach pojawi się bronzer. Ba! Że w ogóle zacznę jakiegoś używać! Aczkolwiek pewnego dnia zauważyłam, że moja dobra koleżanka ma na policzkach coś naprawdę doskonale imitującego cień, więc niezwłocznie spytałam cóż to takiego. Po usłyszeniu odpowiedzi od razu zamówiłam wspomniany kosmetyk i przepadłam. Bronzer jest idealny, nawet dla mojej białej skóry, aczkolwiek muszę nakładać go dość lekką ręką, żeby nie przesadzić. Perfekcyjnie się blenduje, wygląda fantastycznie, nie jest pomarańczowy - posiada bardzo chłodny odcień, utrzymuje się dłuuugie godziny bez blaknięcia. Pachnie czekoladą! Może nie taką prawdziwą, prędzej jest to coś na styl budyniu czekoladowego, ale mimo wszystko zapach jest miły dla nozdrzy :).

NABLA FREEDOMINATION (Alchemy, Mystic, Millennium, Pegasus)
Z każdym zakupionym kosmetykiem tej marki utwierdzam się w przekonaniu, jak bardzo jest genialna. Cienie to jakieś mistrzostwo! Formuła, rozcieranie, pigmentacja, trwałość - chyba nie ma nic czego bym w nich nie lubiła, nie dostrzegłam jeszcze minusów. Oczywiście trochę osypują się na poliki, ale nie przeszkadza mi to, bo chyba każde cienie, niezależnie od marki tak robią w mniejszym lub większym stopniu. Moim faworytem jest chyba Alchemy, czyli fioletowa baza z niebieskimi drobinkami ♥. Boskość.

Od lewej: Pegasus, Millennium, Mystic, Alchemy

NYX Lingerie (Corset)
Kocham takie trupie, szaro-brązowe kolory! Corset posiada właśnie taki odcień, do tego nie jest za ciemny, co jeszcze bardziej mi się podoba. Pomadka jest trwała, aczkolwiek po większym posiłku ściera się nieco z wewnętrznych partii warg, jak chyba każde tego typu produkty. W każdym razie kocham za odcień oraz za to, że nie wysusza ust.

Catrice Eye Brow Stylist (Date with Ash-tone)
Kredka skradła moje serducho za to jak naturalnie wygląda. Tak rozmycie wręcz, bardzo miękko. Odcień również mi odpowiada, nic dziwnego, że chyba jest tym najpopularniejszym. Jest trwała, nic się nie kruszy i nie rozmazuje, ale nie testowałam jej jeszcze podczas jakiejś ulewy. Jedyne co to kredka nie jest jednak za delikatna i zdarza mi się wyrwać parę włosków.

Od lewej: Pink Topaz, Date with Ash-tone, Corset

Holika Holika Jewel Light Waterproof Eyeliner (Pink Topaz)
Właściwie to odkryłam tę kredeczkę na nowo. Nie używałam jej jakieś parę miesięcy, ale coś mnie naszło żeby ją odkopać i wytrzeć z kurzu ;). Od tamtej pory sięgam po nią codziennie, aby rozświetlić dolną linię rzęs i czasem kąciki. Jest bardzo kremowa i naprawdę konkretnie napigmentowana. Błyszczy się niesamowicie, przy czym okazała się odporna na choćby łzy i w ogóle się nie maże.


Skin79 Aloe Aqua Soothing Gel
Kosmetyk, który ratuje moje nogi po depilacji maszynką. Nic tak nie koi podrażnionej skóry jak żel aloesowy! Czasem zdarza się aplikować też na włosy oraz inne partie ciała, w tym oczywiście twarz. Generalnie nadaje się do wszystkiego. Cudnie regeneruje oraz redukuje zaczerwienienia, a nawet łagodzi zmiany trądzikowe.

Senelle Summer rewitalizujące serum olejowe do twarzy 
Cóż, myślę, że konkretnie wypowiedziałam się o tym produkcie w recenzji KLIK, także raczej nie mam nic więcej do powiedzenia, oprócz tego, że kocham to serum całą sobą :D.

MAC Strobe Cream
Nie spodziewałabym się, że aż tak polubię tego cudaka. Biały krem z holo połyskiem doskonale nadaje się pod makijaż, odpowiednio nawilża moją tłustą skórę i co najlepsze nie powoduje u mnie nadmiernego błyszczenia. Wchłania się błyskawicznie pozostawiając po sobie nietłustą różowo-srebrną poświatę. Cera wygląda pięknie w ciągu dnia jest tak zdrowo rozświetlona i promienna, nawet jak użyję mocno matującego pudru, co czynię często.

Loving Eco Natural Moistruizing Micellar Water
Produkt z ostatniego Naturalnego Pudełka. Używam go nieco ponad tydzień, ale już tak mocno go sobie upodobałam, że musiał się tu znaleźć! Jest to woda micelarna w spreju. Nie miałam jeszcze do czynienia z tego typu wynalazkiem, ale sprawdza się znakomicie. Po dokładnym demakijażu spryskuję obficie wacik oraz dodatkowo swoją twarz, następnie usuwam resztki zanieczyszczeń. Wszystko usuwa przyzwoicie jak na płyn micelarny, nie szczypie w oczy i ten jej boski zapach! Nie wiem do czego go przyrównać, ale emulsja do twarzy, którą jakiś czas temu widzieliście w denku posiadała tą samą nieziemską woń. Aż mam chęć zakupić pozostałe produkty ten marki :P. 

To by było na tyle, mam ogromną nadzieję, że odkryłyście coś ciekawego dla siebie :). 

Miłego, 
Yuki

16 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie tym bronzerem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztuje grosze, a sprawdza się rewelacyjnie! Gorąco polecam :).

      Usuń
  2. Muszę kupić coś w końcu z Nabli bo czytałam bardzo dobre opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Nabli mam jeszcze matową szminkę, rozświetlacz oraz eyeliner i złego słowa o żadnym z tych kosmetyków nie mogę powiedzieć :). Bardzo dobra marka, a wydaje mi się, że jakoś mało się o niej słyszy...

      Usuń
  3. Znam bronzer Lovely i uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie zaciekawiłaś wodą micelarną w sprayu. Jeszcze nie spotkałam się z czymś takim. Z ciekawości znajrzałam na stronę marki, aby spojrzeć na skład - bardzo w porządku. Ogólnie kosmetyki Loving Eco kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się zdziwiłam, gdy przeczytałam napis na opakowaniu, bo na pierwszy rzut oka byłam przekonana, że to zwykła mgiełka! Bardo polubiłam się z tą firmą i mam nadzieję, że w przyszłości przetestuję więcej ich produktów :).

      Usuń
  5. Nie znam żadnego z kosmetyków, choć ten bronzer z Lovely jest ostatnio bardzo popularny. Może jak wykończę moje ulubione z Golden Rose i Kobo to sięgnę po tę czekoladkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakupilam rowniez te cienie z Nabla , sa boskie <3 z przyjemnoscia zostaje w obserwatorach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne, trzeba im to przyznać :D. Dziękuję <3.

      Usuń