środa, 25 maja 2016

Ulubieńcy ostatnich tygodni :)

Cześć!!
Już od jakiegoś czasu nie dodaję ulubieńców co miesiąc, bo po prostu nie trafiam aż tak często na prawdziwe perełki. Przeszłam już przez tyle produktów, że staję się coraz bardziej wybredna, a moje wzmagania wciąż rosną. Z jednej strony to chyba dobrze, przynajmniej macie pewność, że nie polecę wam żadnego, kolokwialnie ujmując, badziewia ;). To, co zobaczycie poniżej to zbiór kosmetyków, które umilały mi wiele poprzednich dni i na pewno pozostaną ze mną na dłużej. Ciekawe? :)

 

Garnier płyn micelarny z olejkiem
Zdradziłam z nim moją ukochaną niebieską dwufazówkę z Garniera, którą widzieliście tu już z milion razy i muszę przyznać, że nie żałuję. Jest to stosunkowa nowość, którą chciałam porządnie przetestować zanim ją wam polecę lub odradzę, ale jak widać ostatecznie płyn trafił do ulubieńców :). Bezbłędnie radzi sobie z usuwaniem makijażem oczu, bo właśnie w tym celu go stosuję. Bardzo wydajny, raczej bezzapachowy, czegóż chcieć więcej.

Resibo olejek do demakijażu  
Uwielbiam tego typu produkty i nie wyobrażam już sobie innego sposobu na oczyszczenie mojej skóry. Resibo pozytywnie mnie zaskoczyło, olejek okazał się wydajny (jedna pompka zdecydowanie wystarczy) oraz mocno skuteczny. Do tego przyjemnie, delikatnie pachnie, a dodatkowym plusem jest dołączona ściereczka muślinowa.  

Bjobj pasta (maska) na bazie białej glinki 
Testuję ten produkt już dość długo i właściwie nie wiem, dlaczego do tej pory o nim nie wspomniałam, bo jest świetny! Naprawdę genialnie koi wszelakie zaczerwienienia i to jest jego największa zaleta. Ujednolica koloryt oraz pomaga w gojeniu się ewentualnych wyprysków czy ranek. Godny uwagi produkt, szczególnie jeśli macie problemy z cerą. 

Carmex Pomegranate
Lubię Carmexy za to chłodzące uczucie, które dają oraz lekkie mrowienie. Natychmiast wygładza moje często spierzchnięte wargi, ma przyjemny, odświeżający zapach i znny smak.

Isana Olive sztyft ochronny
Tutaj też nie mam się do czego przyczepić :D. Tania jak barszcz, a działa naprawdę znakomicie! Komfortowo się nosi i bardzo dobrze nawilża usta.

 

Carex Bubble Gum Antibacterial Hand Wash
To mydło pachnie po prostu nieziemsko! Kojarzy mi się z dzieciństwem, jest dla mnie jakieś takie nostalgiczne i używa mi się go po prostu najprzyjemniej. Chyba nie miałam lepszego zapachu mydełka do rąk, jestem oczarowana ♥.

Isana kremowo-olejowy peeling pod prysznic z olejem migdałowym i perełkami masującymi
Jest to peeling myjący, więc nie oczekujcie mocnego zdzierania, ja na to kompletnie nie liczyłam i traktuję go jako zwykły żel. Kosmetyku używa mi się niezwykle przyjemnie, pieni się nadzwyczaj dobrze, pachnie przepięknie oraz nie wysusza skóry. Niestety nie jest zbyt wydajny, ale jestem mu skłonna to wybaczyć. 

Fa Coconut Water żel pod prysznic
Kolejny niesamowicie pachnący produkt :D. Zapach utrzymuje się na skórze długo po prysznicu, co bardzo mi się podoba. Musicie powąchać ten żel, a nuż zakochacie się w nim tak mocno jak ja.

Organique Blossom Essence Body Peeling
Nie miałam do czynienia z wieloma produktami Organique (o ile w ogóle miałam styczność z jakimkolwiek), ale słyszałam wiele pozytywnych opinii na ich temat. Bardzo się ucieszyłam, że znalazłam ten produkt w lutowej edycji Naturalnie z Pudełka. Peeling sprawdza się doskonale, dobrze złuszcza, nie podrażnia, cudownie pachnie ♥ i nie tłuści skóry. Rewelacja!

Isana kremowy olejek pod prysznic malwa bio & szarłat bio
Jak już wspominałam w TYM poście, owy kosmetyk pachnie dla mnie jak lody śmietankowe z automatu, nie wiedzieć czemu. Przyzwoicie myje i choć nie należy do najwydajniejszych, to nie zaobserwowałam żadnych innych negatywów i z wielką przyjemnością po niego sięgam.


Makeup Revolution Radiant Light - Exhale
Rozświetlacz perłowy z delikatnymi różowymi tonami, na mojej bladej skórze prezentuje się po prostu bosko. Przecudnie się mieni, daje efekt subtelnej tafli. Najczęściej aplikuję go w wewnętrznych kącikach oczu, ponieważ (o dziwo i niestety) zawiera parafinę i, mimo że nic mi się od niego raczej nie stało, to mam pewne obawy przed nakładaniem go na policzki. Jednak czasem to czynię i wtedy jestem naprawdę zachwycona efektem. 

Marc Jacobs Beauty Under(cover) wygładzająca baza pod podkład na bazie orzecha kokosowego
Absolutnie nie żałuję ani złotówki wydanej na tę bazę. Jest doskonała. Lekka, wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia na skórze kompletnie żadnego filmu ani koloru, a pięknie ją nawilża. Czuć i widać to nawilżenie, szczególnie pod koniec dnia, kiedy to cera jest naturalnie rozświetlona i mimo długich godzin z podkładem wygląda względnie świeżo jak na moją tłustą skórę. Baza zmniejsza widoczność ewentualnych skórek lub te mniejsze kompletnie likwiduje, subtelnie pachnie kokosem. Gorąco polecam, ja kocham ten produkt, totalnie. 

Urban Decay Naked Skin Concealer - Fair Neutral
Na początku nie byłam przekonana do tego osławionego na zagranicznym YouTubie korektora i byłam na siebie zła, że go w ogóle kupiłam. Jednakże, po kilku użyciach zaczęłam zauważać jego wysoki poziom krycia. Moja cera nie prezentuje się teraz najlepiej, a dzięki temu kosmetykowi mogę praktycznie całkowicie ujednolicić stoją twarz. Choć moim zdaniem nie nadaje się pod oczy, bo wielokrotnie aplikowałam go na te okolice i za każdym razem wyglądało to fatalnie, sucho, mimo że ma dość lekką konsystencję. Odcień, który posiadam jest praktycznie biały, więc dla mnie w sam raz.   

Catrice High Coverage Concealer - 010 Porcellain
Mega zaskoczenie! :D Pokochałam ten kosmetyk od pierwszego użycia. Nadaje się na całą twarz, pod oczy również, zakrywa praktycznie wszystko, ma ładny, jasny kolor, nie odznacza się, ale jest okropnie niewydajny. Ja swoje opakowanie wykończyłam w jakieś 3 tygodnie, w porywach do miesiąca. Dobrze, że nie kosztuje więcej niż 15zł, bo byłoby słabo. Na pewno kupię kolejne opakowania.  

Maybelline Color Tattoo - 93 Creme de Nude 
Idealna baza pod cienie i chyba najlepsza, jaką miałam. Nawet Urban Decay przy niej wymiękają, a miałam próbki aż czterech wersji ich baz. Wyrównuje koloryt powieki, a cienie utrzymuje nawet do 14 godzin (często tyle czasu noszę na sobie makijaż, więc mam super warunki do testowania trwałości kosmetyków xD).
 
Zoeva Graphic Eyes + - Close to Heaven 
Prześliczny odcień, który doskonale podkreśla moją niebieskość tęczówki, a przynajmniej tak mi się wydaje. Uwielbiam te kredki, ich trwałość jest nie do przebicia.  

IT'S SKIN Babyface Petit Highlighter - 01 Pink Satin 
Urocze cudeńko, prawda? :D Mam go stosunkowo od niedawna, ale już zdążyłam go na tyle przetestować, żeby uświadczyć się w przekonaniu, że uwielbiam ten produkt. Raczej nie nazwałabym go rozświetlaczem, a pudrem rozświetlającym o jaśniutkim różowym zabarwieniu. Pozostawia na cerze bardzo subtelny efekt, takiej naturalnie rozjaśnionej skóry. Nakładam go tylko na kości policzkowe, przepięknie łapie światło. Wydaje mi się, że moja twarz podkreślona tym pudrem prezentuje się znacznie lepiej.  


theBalm Mary-Lou Manizer
Jak widać, mocno polubiłam się z rozświetlaczami... :D Nie mogłabym nie wspomnieć o pierwszym, jaki kupiłam. Kultowy produkt, myślę, że wiele z was to już odkryła. Ja stale co niego wracam. Daje cudowną taflę, doskonały również do podkreślania wewnętrznych kącików oczu.


Too Faced - Chocolate Bar, Chocolate Bon Bons, Sweet Peach; Urban Decay Naked 3
Odkąd mam te palety, to rzadko sięgam po coś innego. Too Faced podbiło moje serce totalnie pod każdym względem, zaś Urban Decay darzę sentymentem, poza tym ta paleta zawiera doskonałe odcienie do wydobywania niebieskości z mojej tęczówki (choć w zasadzie Sweet Peach jest w tym jeszcze lepsza). Używam naprzemiennie, oczywiście w zależności na co mam ochotę. Warte swojej ceny, szczególnie te z Too Faced. 

Wow, dawno się tak nie upisałam, ale szczerze brakowało mi tego!. Mam nadzieję, że wśród tych kosmetyków znajdziecie coś dla siebie :D.

Miłego dnia, 
Yuki

21 komentarzy:

  1. strasznie fajne te palety są, muszę się skusić na tą Peach, bo coraz bardziej mnie do niej ciągnie. ;) a korektor z Catrice to już niemalże kultowy produkt i czasem ciężko dostępny. ;)
    tymi bazami mnie zaintrygowałaś, muszę bardziej zgłębić ich temat, bo chyba ciągle szukam idealnej dla siebie. ;)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się koniecznie! Mam nadzieję, że Catrice nigdy nie przestanie produkować tego korektora, naprawdę im się udał :D. Jeśli chodzi o bazę Marc Jacobs, to jest absolutnie genialna i warta swojej kosmicznej ceny.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. nie miałam z tego nic niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda! Może się to zmieni ;).

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry produkt, jeśli lubisz ten sposób demakijażu :).

      Usuń
  4. Ten olejek do demakijażu kusi coraz bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się na niego zdecydować, jest naprawdę dobry :>.

      Usuń
  5. Oooooh :> kusisz tą bazą od Marca :> :> a co do paletek z Too Faced... Nie mam żadnej ! I ciagle się odwodzę od zakupu, booo już tyle tego wszystkiego mam... Ale pewnie się skuszę kiedyś :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baza jest wyjątkowa i myślę, że na twojej cerze może działać jeszcze lepiej niż na mojej :D. Oj tam, ale oryginał jest tylko jeden, a Too Faced robi niezłe palety :D.

      Usuń
  6. Dla mnie same nowości, paletki najbardziej mnie zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie są doskonałe, warto w nie zainwestować :).

      Usuń
  7. Niezły zbiór palet! Ja od paru lat używam tylko tej skomponowanej przez siebie z Inglota, ale powoli zaczynam rozglądać się za czymś nowym, a może po prostu skomponuję sobie coś nowego w Inglocie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, jeszcze mnie mocno kusi zakup Lorac Pro, wszyscy ją wysławiają pod niebiosa :D. Szczerze to mam tylko jeden cień z Inglota, jakoś mnie ta marka mało ciągnie do siebie.

      Usuń
  8. Tęskniłam za czytaniem kosmetykowych postów ♥

    Bjobj pasta (maska) na bazie białej glinki
    Maybelline Color Tattoo - 93 Creme de Nude
    theBalm Mary-Lou Manizer
    ~~~~Napiszesz o nich coś więcej? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie będę robić już takich długaśnych przerw jak ostatnio XD. Cieszę się, że ci się podoba!
      Wiesz co, mogę napisać, będę o tym pamiętać :).

      Usuń
    2. Wow, przypomniało mi się, że o Mary-Lou już zamieściłam kiedyś post! Masz linczek:
      http://amore-cosmetici.blogspot.com/2014/07/thebalm-mary-lou-manizer-bajeczna.html

      Usuń
  9. Ja chyba używam innego micela od Garniera, mój zdecydowanie pachnie i raczej ma trudności ze zmyciem makijażu... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiło mnie to, ale przecież nie u wszystkich musi się sprawdzić dany produkt. Mam nadzieję, że znajdziesz coś lepszego :).

      Usuń
  10. Muszę wypróbować micelka z Garniera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Dla mnie jak na razie jest najlepszy :).

      Usuń