czwartek, 19 maja 2016

Denko, kwiecień 2016

Hej kochani!
Wracam do was po dłuuugiej przerwie i mam nadzieję, że takie odstępy czasu już nie będą mieć miejsca, bo okropnie tęskniłam za pisaniem. Aczkolwiek brak czasu i chroniczne zmęczenie potęgowane brakiem snu dawało mi w kość. Jak zwykle mam sporo do przekazania, wiele ciekawych produktów cierpliwie czeka na swoje recenzje, ogrom kosmetyków do mnie przywędrowało i również rwie się żeby je przedstawić. Koniecznie muszę opublikować ulubieńców ostatnich tygodni, bo mam pewne perełki, o których trzeba wspomnieć :). Jednak jak na razie życzę wam przyjemnego czytania o denkach i do następnego!



Batiste Strenght & Shine Dry Shampoo 
Ten wariant nie powalił mnie na kolana swoim działaniem, bardziej zmiękczał moje włosy niżeli je unosił, co mnie nieco irytowało. Nie kupię ponownie. 

John Frieda Beach Blonde szampon i odżywka 
Jak ja uwielbiałam używać tych produktów :D. Nie tylko dlatego, że pachniały jak mojito (uwielbiam), ale bardzo spodobały mi się ich opakowania i oczywiście działanie. Szampon naprawdę świetnie oczyszczał włosy, lekko chłodził, nie wysuszał. Odżywka natomiast okazała się bardzo lekka w konsystencji, ale odpowiednio nawilżająca i ujarzmiająca kosmyki. Rewelacyjne duo, do którego na pewno powrócę. Szczególnie fajnie będzie po nie sięgać podczas cieplejszych miesięcy. 

Palmolive So Vibrant żel do mycia ciała 
Pachniał całkiem fajnie i rześko, ale wykończyłam go w jakiś tydzień lub góra półtorej, co nie należy do najlepszych wyników.

Isana Oil Care Hair Oil 
Taniutki i bardzo dobry olejek na końcówki. Ujarzmiał, nabłyszczał, zmiękczał oraz nie obciążał. Nakładałam go dość obficie jakiś czas przed myciem włosów, dodatkowo wspomagałam całość maską. 

The Body Shop masełka do ciała: Satsuma, Coconut, Chocomania 
Ciągle staram się zrozumieć fenomen tych maseł, ale jak dotąd mi się nie udało. Były w porządku, ale szczerze olejki dają u mnie lepszy efekt. Dodatkowo ich zapachy wydają mi się jakieś sztuczne. Z powyższych trzech kokos przypadł mi do gustu najbardziej, choć i tak nie powalił mnie na kolana. 


EcoSpa glinka żółta 
Doskonała glinka, jedna z moich ulubionych. Dobrze oczyszcza i „magicznie” rozświetla cerę, więcej pisałam o niej tutaj

EcoSpa olej konopny  
Fantastyczny olej, polubiłam go chyba nawet bardziej niż tamanu, który swego czasu był moim numerem jeden. Lekki, nie zapycha, dzielnie walczy z niedoskonałościami. Warto wypróbować!  

Etude House Face Conditioning Cream [recenzja]  

EcoSpa olej sojowy ekologiczny 
Wykorzystałam go do demakijażu, bardzo przyjemny :).

Masło waniliowe 
Niezwykle gęste, ciężkie, mocno nawilżające i odżywcze masło. Po prostu genialne na jesień, a na zimę w szczególności. Pachniało bosko, słodką wanilią, nie zostawiało bardzo tłustej warstwy, a skóra była po nim cudownie aksamitna i gładka.  

Alterra winogrona i biała herbata krem pod oczy 
Leciutki krem, dobry na dzień. Nie mam problemów z okolicą pod oczami, a poziom nawilżenia jaki dawał odpowiadał mi, ale raczej nie jest to krem, który zadowoli kogoś wyższymi wymaganiami. Dobry dla nastolatek.

It’s Skin Todak Todak Pack Moisture 
Bardzo lubię te maseczki, dobrze nawilżają I pielęgnują skórę. Ta nie podstępowała od innych.  


When Simply Snow Song, Etude House Vita Complex, Holika Holika Juicy Aloe 
Wszystkie cudowne, świetnie wpływają na kondycję oraz wygląd cery.    


Rimmel Lycra Pro 500 Peppermint 
Mój pierwszy miętowy lakier (i chyba w ogóle jeden z pierwszych, jakie kupiłam świadomie), darzę go ogromnym sentymentem <3. Przepiękny odcień!

Ecocera puder ryżowy Fixer 
Jeden z lepszych pudrów, jakie miałam przyjemność testować. To już drugie moje opakowanie i na pewno nie ostatnie. Doskonale matuje na wiele godzin, utrwala makijaż, nie tworzy „ciastka” na twarzy, nie wysusza, nie wchodzi w pory, jest drobniusio zmielony. Doskonały. Testuję teraz puder bambusowy tej firmy, ale nie zachwycił mnie jak ten, okazał się zupełnie inny.  

Zoeva Graphic Eyes + Nude Reflection [recenzja]  

Benefit Roller Lash 
Nie będę się tutaj rozlegle rozpisywać na temat tego tuszu, ponieważ planuję jego recenzję. Wspomnę tylko, że byłam z niego bardzo zadowolona, dlatego zasługuje na osobny post :).


Miłego dnia, 
Yuki

16 komentarzy:

  1. Sporo udało Ci się zużyć, ciekawi mnie ten puder ryżowy ;)
    PS. Wita 1000 obserwatorka :D Gratuluję takiego wyniku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta liczba stale się waha, serdecznie dziękuję, że zasiliłaś kręgi mojego bloga :D <3.

      Usuń
  2. Jakiś czas temu robiłam wpis zbiorczy o tych masłach TBS (zamiast kokosa miałam jeszcze mango) i również mnie nie zachwyciły ;) Za to obecnie stosuję wersję Moringa i przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mango też miałam, ale nie wyłamało się, tak samo przeciętne. Może skuszę się na tę Moringę, a nuż mi się spodoba :D.

      Usuń
    2. Ma bardzo specyficzny zapach - niby jest kwiatowy, ale ma bardzo mocną świeżą nutę, tak jakby "czystości" lub skoszonej trawy albo bzu :) Ciężko to określić, ale jest unikalny i nie "męczy" :)

      Usuń
    3. Oooo jak bez to chyba się polubimy!

      Usuń
  3. właśnie używam tego ryżowego, miałam zamówić bambusowy, ale przez przypadek wzięłam ten i chyba dobrze zrobiłam^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem tak, bambusowy jest słabszy :(.

      Usuń
  4. Świetne denko:) Ja własnie zastanawiałam się nad zakupem tego olejku z Isany na końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, szczególnie, że nie jest drogi :D.

      Usuń
  5. Spore denko ;) tez mam chęć na ten puder ;) przy następnych zakupach wrzucę go do koszyka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Według mnie jest wart uwagi.

      Usuń
  6. Jestem ciekawa tego tuszu z Benefit :> Czekam na recenzje :> Jestem fanką They're Real i chętnie dowiem sie czy jest równie fajny, czy moze lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest tysiąc razy lepszy, ale jak pamiętasz ja nie lubiłam They're real!.

      Usuń
  7. Ja się lata temu zachwyciłam masłami TBS, jak byłam młoda, piękna i miałam idealną skórę nawet bez stosowania czegokolwiek :). Teraz nie jest już tak słodko i widzę, że produkty TBS nie nawilżają spektakularnie. Ale zapachy nadal mi się podobają, podobnie jak konsystencje. Tylko cena vs. walory pielęgnacyjne trochę słabo wypadają...

    Ciekawe produkty nazużywałaś i w ogóle miło tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nawet teraz widzę różnicę (niedługo stuknie mi 21 lat), zdecydowanie wolę olejki czy inne naturalne masła. Poza tym faktycznie TBS mocno się ceni i szkoda mi wydać te 60zł, kiedy wiem, że są dla mnie lepsze, często tańsze opcje.

      Cieszę się, że ci się u mnie spodobało! :))

      Usuń