poniedziałek, 16 listopada 2015

Ulubieńcy ostatnich tygodni.

Cześć!
Mam nadzieję, że macie się cudownie i rozpiera was energia jak mnie ostatnio :D. Obiecałam w poprzednim poście, że pojawią się ulubieńcy i oto oni! Choć wiem, że jest środek miesiąca i może dla niektórych to trochę za późno, ale mnie czas nigdy nie ogranicza, więc z miłą chęcią pragnę przedstawić wam kilka wspaniałych produktów, które umilają mi ostatnie tygodnie. 


Skin Food Premium Tomato Whitening Sleeping Pack
Kupiłam tę maskę właściwie w ciemno, ale mój wewnętrzny głos podpowiadał mi, że będzie dobra. I okazała się rewelacyjna! Na oczyszczoną twarz nakładam cienką warstwę i kładę się spać. Rano moja cera wygląda promiennie i faktycznie jaśniej, przebarwienia są mniej wiodoczne, a wypryski minimalnie załagodzone. Kupiłam ją na azjatyckizakatek.pl i mimo, że nie jest tania, to naprawdę gorąco ją polecam, ponieważ działa. Poza tym ślicznie pachnie oraz jest wydajna. 

ZAMIAN Trouble Skin Handmade Soap Acxxii 
Kolejny udany nabytek z Azjatyckiego Zakątka. Mydło sprawdza się u mnie znakomicie, perfekcyjnie oczyszcza skórę, absolutnie jej nie wysusza, pozostawia ją miękką i gładką. Wydaje mi się też, że przyspiesza gojenie pozostałości po wypryskach (tak, często nie mogę się powstrzymać i maltretuję swoją twarz), co akurat jest dla mnie dość istotne. Do tego piana, jaką tworzy w połączeniu z wodą jest tak aksamitna i puszysta, że mam ochotę masować skórę w nieskończoność.

3W Clinic Collagen Regeneration Emulsion
Otrzymałam ten specyfik w gratisie od Azjatyckiego Zakątka (ostatnio bardzo często składam tam zamówienia :P) i na początku właściwie nawet nie wiedziałam jak tego użyć. Poszperałam jednak nieco w sieci i postanowiłam, że będę nakładać tę emulsję przed aplikacją kremu na dzień. To był istny strzał w 10! To dodatkowy zastrzyk nawilżenia, dzięki temu makijaż prezentuje się lepiej i wygląda ładniej przez dłuższy czas. Niestety kosmetyk już mi się kończy i będę musiała poszukać jakiegoś godnego zastępstwa.  

Bielenda Super Power Sleeping Mezo Mask 
Na początku nie byłam przekonana to tej maski, jednak po kilku użyciach naprawdę zaczęłam widzieć efekty. Pięknie rozjaśnia przebarwienia i podsusza ewentualne aktywne niedoskonałości. Niestety przyczynia się również do wysuszenia całej skóry twarzy, dlatego nie sięgam po nią zbyt często. Idealna dla osób z cerą problematyczną.

 
Swiss O-Par Kokos-Milch Shampoo 
Niestety powyższy szampon nie jest dostępny u nas (przywiozła mi go mama z niemieckiego Rossmanna), ale po prostu musiałam go tutaj umieścić, bo sprawdza się doskonale. Świetnie oczyszcza włosy, do tego tak fantastycznie pachnie słodkim kokosem, że mogłabym myć włosy co 5 minut! Podejrzewam, że kosztuje grosze, więc jak tylko będziecie mieć możliwość, to bierzcie w ciemno.
 
Pilomax Wax Aloes maska do włosów cienkich
Nie pamiętam maski, która aż tak zmiękczałaby włosy. Po jej użyciu moje kosmyki są tak miękkie i gładkie, że mam ochotę je bez przerwy dotykać. W przyszłości pojawi się jej pełna recenzja. 

Cleanic pielęgnacyjny zmywacz do paznokci zamknięty w saszetce
Pamiętacie niewypał marki Jelid? Jeśli nie, to TUTAJ możecie przeczytać moją opinię o tamtych chusteczkach. Te od Cleanic są zupełnie inne, przede wszystkim znacznie większe i ładniej pachną. Nie zauważyłam też, aby wysuszały skórki wokół paznokci, wręcz są dość tłuste i nawilżające. Doskonale zmywają wszystko, ale o tym napiszę wam bardziej szczegółowo kiedy indziej :).

Kneipp olejek do ciała - kwiat migdała [recenzja]

Batiste Heavenly Volume
Geniusz w butelce! Dodaje takiej objętości, jak chyba żaden inny przeze mnie testowany suchy szampon Batiste. Kocham i na pewno będę kupować kolejne buteleczki. 
 
 

Sleek Matte Me (odcień Petal)
Pomadka ta trafiła tu głównie ze względu na genialny odcień, ponieważ jej formuła nie do końca mi pasuje. Trzeba aplikować ją rozważnie i najlepiej oszczędnie, bo stworzy prześwity i zacznie się szybko kruszyć. Nie wysusza ust, ale wygląda na nich dość sucho. Bourjois Edition Velvet prezentuje się znacznie bardziej miękko na wargach (mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli :D). Ale jej kolor oczarował mnie totalnie, dlatego ostatnio sięgałam po nią całkiem często.
 
NYX Soft Matte Lip Cream (odcień Sydney)
Ta pomadka ma wykończenie podobne do tego Rouge Edition, czyli na plus. I choć jest może odrobinę mniej trwała to i tak zasługuje na pochwałę, ponieważ jest w stanie przetrwać rozsądne jedzenie i picie (choć nie oczekujmy po niej cudów). Bez tego widnieje na mych ustach kilka długich godzin. Odcień, jaki posiadam skradł me serce od pierwszej aplikacji - zimny, jasny róż, który przy odpowiedniej aplikacji delikatnie powiększa moje niezbyt pokaźne wargi.
 
NYX Round Lipstick (odcień Summer Love)
Pamiętam, że po raz pierwszy miałam tę szminkę już chyba pod koniec gimnazjum i wtedy zauroczyłam się w jej przepięknym kolorze. Wykorzystałam ją do cna i zabrałam się za inne pomadki, jakie miałam w kufrze, ale brakowało mi jej. Dlatego też niedawno postanowiłam kupić ją ponownie i znów jestem kompletnie oczarowana. Nie wiem, co ten odcień w sobie ma, ale dla mnie jest tak idealny, że z pewnością na dwóch opakowaniach się nie skończy.
 
Rimmel Match Perfection (odcień 100)
Przyznam, że podkład przypadł mi do gustu i to bardzo! Ma naprawdę jasny, żółtawy odcień, stapia się z cerą, nie wysusza jej, nie powoduje niedoskonałości, trzyma się cały dzień. No normalnie nie mam się do czego przyczepić. Jestem zachwycona i z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie.

Wpadło wam coś w oko, a może używałyście któregoś z powyższych produktów? :)

Miłego dnia, 
Yuki ♥

16 komentarzy:

  1. Hej :D Chciałam zapytać, bo namówiłaś mnie bardziej do match perfection, ale dalej mam zagwostke, bo dużo osób poleca też bourjois healty mix i revlon colorstay. Mam skórę mieszaną w stronę tłustej,zależałoby mi też na większym kryciu(aktualnie używam skin79 bb krem), ale najbrdziej żeby się długo trzymał(u mnie 3h bez świecenia to cud, oczywiście z pudrem). Byłabym wdzięczna za odp :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bourjois Healthy Mix na pewno odpada, jest lekki i nawilżający, mogłabyś się po nim szybko świecić. Miałam Revlon Colorstay i byłam z niego zadowolona, krył naprawdę rewelacyjnie, ale na co dzień okazał się dla mnie za ciężki. I choć wykorzystałam go do cna, to na chwilę obecną nie planuję powrotu. W moim przypadku najlepiej sprawdził się Rimmel, więc może warto spróbować ;).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Skuteczna i niedroga, czegóż chcieć więcej ;).

      Usuń
  3. Też polubiłam się z tą maską z Bielendy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wypróbować te nocne maseczki Bielendy, może niekoniecznie tę zioloną, poluję raczej na wersję nawilżającą (chyba niebieska).Ale trzeba najpierw zużyć moją niekończącą się maskę z Clinique ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast mam chęć na tę maskę Clinique i niedawno prawie ją już kupiłam, ale ostatecznie się powstrzymałam. Czuję, że i tak kiedyś będzie moja ;).

      Usuń
  5. Mam inną wersję maski z Wax :) zobaczymy jak się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  6. Niewiele produktów stąd znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostaję sporo takich komentarzy, a przecież nie używam kosmetyków z kosmosu :D.

      Usuń
  7. Mam podkład z Rimmela i też jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! To o czymś świadczy :).

      Usuń
  8. Thank you :). Have a wonderful day ♥

    OdpowiedzUsuń