czwartek, 29 stycznia 2015

Olej z orzechów marula, nierafinowany

Cześć :)
Dziś napiszę wam co nie co o kolejnym oleju, który dane mi było przetestować. Tym razem będzie to (już chyba całkiem znany) marula, o którym dowiedziałam się dzięki Agnieszce z kanału nissiax83.

Olej z orzechów drzewa marula to afrykański skarb, stanowiący bogatszą alternatywę dla pokochanego przez klientki oleju arganowego. To drogocenny kosmetyk wykorzystywany od stuleci do pielęgnacji włosów oraz skóry. Ceniony jest przede wszystkim za silne działanie nawilżające, ujędrniające oraz regenerujące. Jest bardzo silnym antyoksydantem, chroniącym skórę przed działaniem czynników zewnętrznych oraz hamujący reaktywność wolnych rodników. 
Chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem się, skutecznie zatrzymuję wodę na jej powierzchni, zmiękcza ją oraz regeneruje. Przywraca zdrowy i młody wygląd suchej i podrażnionej cerze. Bogactwo witaminy E oraz C, sprawia, że on jest kosmetykiem polecanym do pielęgnacji skóry starzejącej się oraz suchej, podrażnionej, ze skłonnością do zaczerwienienia. Z powodzeniem można go nazwać strażnikiem młodości.
Olej z orzechów drzewa marula jest źródłem naturalnych tokoferoli oraz jednonienasyconego kwasu oleinowego a także witaminy C.


Oczekiwałam po nim istnych cudów (przez te wszystkie "ochy i achy" Agnieszki, której nawet zastąpił Effaclar Duo+) i pewnie dlatego nieco się zawiodłam, co absolutnie nie znaczy, że produkt jest zły. Marula to według mnie naprawdę bogaty, treściwy i godny uwagi olej, który doskonale zadba o waszą skórę, szczególnie jeśli posiadacie suchą. Lecz nie ma co się łudzić - nie sprawi on, że wasza cera będzie wyglądać jak kolejny cud świata. Przynajmniej nie zadziałał tak w moim przypadku ;). Zatem, co zrobił? Na pewno porządnie odżywił oraz nawilżył mą buźkę, natomiast na szczęście nie spowodował wysypu wyprysków, czy innych nieprzyjemności. Miałam wrażenie, że delikatnie rozjaśnił cerę, dodał jej nieco blasku. Po przebudzeniu skóra wyglądała naprawdę ładnie i to z pewnością spory plus :). Uwielbiałam jego subtelny, orzechowy zapach! 
Co prawda marula nie wyparł mojego ulubionego tamanu, ale z czystym sumieniem mogę go wam polecić. Śmiem nawet stwierdzić, że summa summarum okazał się jednym z lepszych olei, jakie do tej pory testowałam, a to przede wszystkim przez jego wspaniałe właściwości odżywcze. 

Kupicie go np. na e-naturalne - ceny zaczynają się od 14,90zł za 10g.

Znacie, lubicie? :)

PS
Od dzisiaj w Biedronce znów możecie dostać osławione organizery :D. Cała gazetka - KLIK.

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-29-01-2015,11350/1/

Miłego dnia, 
Yuki

10 komentarzy:

  1. Może wypróbuję :)

    www.xkasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie można oczekiwać zbyt wiele po kosmetyku ;) Organizer już kupiony i lokówka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zbyt wiele pozytywów się o nim nasłuchałam i to dlatego moje oczekiwania były zbyt wysokie. Hahaha, świetnie! Cieszę się, że zakupy się udały :D.

      Usuń
  3. Z olejem marula nie miałam jeszcze do czynienia, ale chętnie go wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam! U mnie sprawdził się bardzo dobrze.

      Usuń
  4. muszę go wypróbować, może na moją lekko przesuszoną skórę zadziała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto spróbować! :)

      Usuń
  5. Chętnie go wypróbuje ;) na razie jednak postawiłam sobie za cel wykończyć zapasy przed ponownymi olejowymi zakupami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam spory zapasik, ale staram się go sukcesywnie zmiejszać ;).

      Usuń