niedziela, 4 stycznia 2015

Duafe masło shea - cudowny, wielofunkcyjny produkt :)

Cześć!
Na początku muszę się wam wyżalić. Mianowicie moja cera ostatnio postanowiła mnie znienawidzić. Nie dość, że jest okropnie przesuszona, to dodatkowo naprawdę porządnie mnie wysypało (ów nieprzyjemny proces nadal trwa i od początku jest stopniowy), dosłownie na całej twarzy. Doprawdy dawno nie było tak źle, stąd moje przerażenie. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale mam przeogromną nadzieję, że niedługo przejdzie, bo od kilku dni mam ochotę schować się pod koc i nigdzie nie wychodzić. Tydzień temu zaczęłam kurację z 30% kwasem migdałowym, więc być może to on jest sprawcą całego zamieszania. Tym bardziej, że na ulotce była informacja ostrzegająca o tego typu "atrakcjach". Macie jakieś doświadczenia z tak wysokim stężeniem kwasu migdałowego? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, bo jestem na skraju rozpaczy. Jak to mawia moja mama: "Chcesz być piękna, cierp." :P.

Przejdźmy do głównego bohatera dzisiejszego postu, czyli masła shea, które gości u mnie już nie pierwszy raz. Tym razem dane mi było wypróbować (niestety tylko miniaturkę) naprawdę świetnej jakości masło marki Duafe. 


Od producenta:
Organiczne Masło Shea, wybrane i przywiezione osobiście z wioski z północnej Ghany. W 100% czyste, bez żadnych dodatków, jasno-beżowe w barwie, o delikatnym zapachu orzechowo-kwiatowym. Metoda wytwarzania, pielęgnowana w tej konkretnej wiosce, pozwala na uzyskanie masła o miękkiej konsystencji, dzięki czemu jest o wiele przyjemniejsze w użyciu i częściej wybierane przez lokalne kobiety.

Możecie je kupić online TUTAJ. Cena: 30zł za 180ml

Masełko miało zbitą, acz jakby piankową i puszystą konsystencję, topiło się pod wpływem ciepła skóry. Bez najmniejszego problemu się nabierało i aplikowało. Nie wyczułam od niego żadnego zapachu.

 Dlaczego uwielbiam i polecam masło shea?: 
1. Jest odpowiednie dla każdego typu cery, nawet tej tłustej i problematycznej. Mnie nie zapchało i nie spotkałam się jeszcze z taką opinią u innych.
2. Jest wielofunkcyjne! Można je aplikować na włosy, skórę twarzy (w tym okolice oczu) oraz generalnie całe ciało (stopy i dłonie również).
3. Genialnie (podkreślam) nawilża, odżywia i łagodzi wszelakie podrażnienia (np. po depilacji) oraz zaczerwienienia.
4. Natłuszcza i chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (wiatr, mróz).
5. Podobno opóźnia procesy starzenia i spłyca zmarszczki :).
6. Nie powoduje alergii. 
7. Potrzeba go naprawdę niewiele, więc jest wydajne. 

Mam nadzieję, że te 7 powodów przekona was to spróbowania masła shea na własnej skórze :) Pamiętajcie jednak, aby wybierać to naturalne, najlepiej nierafinowane.
 
PS
Zerknijcie na gazetkę Rossmanna :) 

Zapraszam również do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać aż 6 produktów marki Wellness & Beauty ^_^ Macie czas tylko do jutra!

Miłego dnia, 
Yuki

20 komentarzy:

  1. Ja przy kwasie migdałowym miałam pobojowisko na twarzy przy 10%, więc przy 30% to na pewno może być silniej. Sama bym się chyba nie odważyła na taką porcję od razu :) Ale skóra się oczyszcza, więc trzeba trochę pocierpieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wcześniej miałam do czynienia z niższym stężeniem kwasu migdałowego, dlatego zdecydowałam się na 30%, ale skonsultowałam to najpierw ze znajomą studentką kosmetologii ;). Czuję się trochę lepiej dzięki twojemu komentarzowi ♥

      Usuń
  2. też uwielbiam, to najbardziej ponadczasowy kosmetyk ever z milionem różnych zastosowań! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam masło shea! Fajnie pielęgnuje usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że akurat na usta go nie aplikowałam, ale z pewnością wypróbuję ten patent :)

      Usuń
  4. Uwielbiam je! Ma konsystencję niczym chmurka i działa rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niczym chmurka" to idealne określenie *_*

      Usuń
  5. Tak chmurkowe masło. Ale też w nim jestem zakochana. nałożone na usta na noc działa cuda! I niesamowicie wydajny ten mini skurczybyk. Zdecydowanie lepsze wrażenia niż po tych perfumowanych masłach shea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Masło jest po prostu świetne. Naprawdę godne uwagi i zainteresowania :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię masło shea, solo jak i w kosmetykach. Mam z Fitomedu, ale trochę źle się go używa (choć i tak lepiej niż kakaowego).
    To, o którym piszesz ma chyba fajną konsystencję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem masła Fitomedu są twarde, co zdecydowanie utrudnia aplikację... Duafe ma dosłownie "chmurkową", puszystą konsystencję i rozprowadza się bez problemu ;)

      Usuń
  7. Również jestem fanką masła shea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo jest wspaniałe! :)

      Usuń
  8. Hej :)


    Twój konkurs miał trwać do godziny 24:00, a ja już nie mogę dodać komentarza...
    szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmocniej cię przepraszam za to zamieszanie! Po prostu straciłam poczucie czasu i pomyliły mi się dni. Dodaj swój komentarz jeśli jeszcze chcesz. Możesz to zrobić nawet po północy.

      Usuń
  9. Dobrze, że dodałaś link do gazetki Rosmmanowej. Jutro będę musiała się tam wybrać :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę, że link okazał się przydatny ♥

      Usuń
  10. ja też uwielbiam masło shea przede wszystkim za jego wielofunkcyjność i to, że naprawdę daje efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja największe efekty zauważyłam na moich obecnie spękanych dłoniach. Dosłownie raz posmarowałam je na noc shea, a rano wyglądały milion razy lepiej :)

      Usuń